Zakładamy narty – zaczynamy skakanie

0
298

Skocznia im. Adama Małysza w Wiśle – to tam skoczkowie narciarscy zainaugurują nowy sezon już w ten weekend. Sezon specyficzny i wyjątkowy, bo w dobie koronawirusa, którego pierwsza, wiosenna fala, brutalnie i przedwcześnie zakończyła rywalizację skoczków.

Puchar Świata w skokach narciarskich rozpocznie się w Wiśle. Na sobotę i niedzielę zaplanowano odpowiednio konkursy drużynowy i indywidualny. W kolejnych tygodniach zawodnicy będą rywalizować w Kuusamo, Niżnym Tagile i Engelbergu, po czym rywalizacja przeniesie się na tradycyjny Turniej Czterech Skoczni na przełomie roku. Następnie dalsza część sezonu zwieńczona konkursami w Planicy.

Takie są plany i chociaż bez kibiców, organizatorzy wierzą, że każdy z konkursów uda się przeprowadzić bez problemów, pomimo wciąż szalejącego wirusa. Zawodnicy mają być dokładnie badani podczas każdych zawodów. Nie może być więc mowy o zarażeniach. Trzeba pamiętać, że skoczków cechuje bardzo duża mobilność. Ostrożność będzie zatem wskazana.

Z organizowania konkursów w tym sezonie już teraz wycofało się japońskie Sapporo, argumentując to właśnie pandemią i zbyt poważnymi stratami w momencie, jeśli impreza miałaby się odbyć bez udziału publiczności. W takiej sytuacji zapewne znajdzie się więcej ośrodków, choć wielu ciągle wierzy, że za kilka tygodni chociaż częściowo, fani będą mogli pojawiać się na trybunach. Liczą na to również organizatorzy zawodów Pucharu Świata w Zakopanem, które zaplanowano na 16 i 17 stycznia 2021 roku. Czy wirus do tego czasu nam trochę odpuści i obostrzenia nie będą tak surowe? Póki co, to wróżenie z fusów. Wisła i tamtejsi organizatorzy już podkreślają, jak wielkie straty poniosą bez kibiców.

Na koniec przypomnijmy sobie, jak zakończył się ubiegłoroczny sezon. Przede wszystkim – przedwcześnie, bo nie został nawet dokończony Turniej Raw Air. Co więcej, na finiszu mieliśmy być świadkami Mistrzostw Świata w Lotach na mamuciej Letalnicy, ale te zawody również zostały odwołane. Wszyscy doskonale pamiętamy panikę i nerwowe ruchy rządów w związku z atakiem nieznanego wroga. Sezon skoków nie został dokończony, a Kryształową Kulę odebrał Stefan Kraft. Trzeba od razu oddać, że Austriak w pełni na nią zasłużył. Na czwartym i piątym miejscu uplasowali się Dawid Kubacki i Kamil Stoch. Zwłaszcza dla tego pierwszego był to zdecydowanie sezon życia. Kubacki wygrał przecież Turniej Czterech Skoczni. Liczymy, że w rozpoczynającej się kampanii Polacy będą silniejsi jako drużyna i do wyżej wymienionej dwójki z wysoką formą dołączą również Piotr Żyła, Jakub Wolny czy Maciej Kot.

Leave a reply